Słoik Wiatru (A Jar of Wind)

A big thank you to Aleksandra Piatek from Poland who translated the story “A Jar of Wind”.

W Chinach żył pewien człowiek, który złapał wiatr do słoika. Do wszystkich odwiedzających mówił: „Mam go. On jest w środku”. Wielu przychodziło i odchodziło, kręcąc głowami. Nie czuli żadnego świeżego wiatru. Niektórzy pytali: „Co zamierzasz zrobić z tym pustym słoikiem?”

On wyjaśniał z dumą: „Kiedy potrzebuję wiatru, po prostu otwieram słoik i natychmiast przez pokój przechodzi chłodna bryza. Na przykład, gdy przyjmuję gości w moim mieszkaniu na poddaszu latem, narzekają: ‘Uff, jak tu gorąco’, a ja mówię: ‘Chwileczkę, zaraz to załatwię’. Jeden ruch nadgarstka – i świeża bryza przechodzi przez pokój. Albo gdy coś się przypali podczas gotowania, jednym słoikiem wiatru wszystkie zapachy natychmiast znikają”. Kilku powiedziało: „To otwórz słoik!”

Ale on odpowiadał: „Na miłość boską! Wtedy cały wiatr ucieknie. A co potem zrobię ze słoikiem?” Człowiek ten trzymał okna zamknięte, aby żaden zbłąkany podmuch nie przewrócił i nie rozbił słoika. 

Po jego śmierci otworzono słoik. W środku nie było nic oprócz stojącego powietrza. Otworzono okna. Po raz pierwszy świeże powietrze przeszło przez pokój.

(From: Stefan Hammel: The Blade of Grass in the Desert, impress 2012)

The book is available in my Onlineshop.

Kind regards, Stefan

Opróżnianie Szafy (Clearing Out the Cupboard)

I owe thanks to Aleksandra Piatek for translating the story “Clearing Out the Cupboard”.

Mam dużą szafę w salonie. Kiedy wprowadziłam się do mieszkania, starannie ją opróżniłam. Wszystko miało swoje miejsce. Ale przez lata wiele rzeczy, które nie powinny tam być – albo przynajmniej już nie – znalazło swoją drogę do przegródek, półek i szuflad. Moje życie się zmieniło, a inne rzeczy stały się ważne.

Teraz opróżniłam moją szafę. Najpierw wyjęłam wszystko i rozłożyłam na podłodze, tworząc dziki chaos – ale chaos, który miał pewien sens. Mimo to potrzebuję czasu, by wszystko zorganizować. Niektóre rzeczy przywołują wspomnienia. Muszę na nie spojrzeć jeszcze raz. Inne wymagają decyzji. Są rzeczy, które zostaną wyrzucone. Są inne, które będą zachowane, ale nie w tej szafie, lecz gdzie indziej, na przykład na strychu. Jeszcze inne wracają do szafy, ale na inne miejsce.

Cała szafa powinna być na nowo uporządkowana. Ale najpierw wytrę ją z kurzu, a może nawet wypoleruję.

Moja córka właśnie tutaj była. Spojrzała na ogromny bałagan i powiedziała: „Myślałam, że chciałaś posprzątać?”

(From: Stefan Hammel: The Blade of Grass in the Desert, impress 2012)

The book is available in my Onlineshop.

Kind regards, Stefan

Kwiat z Wyspy

The story “The Island Flower” has been translated to Polish by Aleksandra Piatek (pronounced “Piontek”). Thank you Aleksandra!

Na małej wyspie pośrodku szerokiego oceanu wyrósł cudowny, złocisto-żółty kwiat. Nikt nie wiedział, jak się tam znalazł, ponieważ na wyspie nie było innych kwiatów tego rodzaju. Mewy przylatywały, aby z zachwytem przyjrzeć się temu cudowi. „Jest tak piękny jak słońce” – mówiły. „Jest tak piękny jak kawałek korala” – mówiły ryby. „Jest tak piękny jak perła na morskim dnie” – powiedział krab, który wyszedł na ląd, aby go obejrzeć. I prawie codziennie przybywały, by podziwiać ten kwiat.

Pewnego dnia, gdy znów przybyły, aby zobaczyć kwiat, odkryły, że złote płatki są brązowe i wysuszone. „Ojej” – powiedziały mewy, ryby i kraby. „Słońce zniszczyło nasz kwiat. Jak teraz możemy odświeżyć nasze serca?” Wszyscy byli smutni. Jednak kilka dni później, w miejscu kwiatu, pojawiła się cudowna, delikatna biała kula. „Co to jest?” – zapytały zwierzęta.

„Jest miękka jak chmura” – mówiły mewy. „Jest lekka jak morska bryza” – powiedziały ryby. „Jest delikatna jak blask słońca na piasku” – dodał krab. I wszyscy cieszyli się. Powiew wiatru porwał tę białą cudowność i rozrzucił ją po wyspie w tysiącach drobnych płatków. „Ojej” – westchnęły mewy, ryby i kraby. „Wiatr porwał naszą kulę. Co teraz rozweseli nasze dusze?” Wszyscy byli smutni.

Pewnego poranka, gdy słońce wschodziło nad morzem, setki, a nawet tysiące cudownych złocisto-żółtych kwiatów zakwitło w złotym porannym świetle. Mewy tańczyły na niebie, ryby w wodzie, a kraby tańczyły radośnie ze swoimi przyjaciółmi, i wszyscy byli szczęśliwi. (…)

(From: Stefan Hammel: The Blade of Grass in the Desert, impress 2012)

The book is available in my Onlineshop.

Kind regards, Stefan

Koń i Jeździec (Horse and Rider)

I owe thanks to Aleksandra Piatek for translating the story “Horse and Rider”.

Obserwowałam jeźdźca trenującego konia. Kobieta była niska i delikatna. Wałach, na którym jeździła, był pełen energii. W każdej chwili mógłby ją zrzucić, ale nie o to tu chodziło. Dwie dusze zmagały się ze sobą. „Kto prowadzi?” – to pytanie unosiło się w powietrzu. Kobieta nie spieszyła się z koniem. Chciała go ujarzmić, ale nie złamać jego ducha. Pragnęła jego szacunku i zaufania. Ostatecznie wygrała ten pojedynek i wierzę, że oboje byli szczęśliwi.

(From: Stefan Hammel: The Blade of Grass in the Desert, impress 2012)

The book is available in my Onlineshop.

Kind regards, Stefan

Margaret i Lucy (Margaret and Lucy)

The story “Margaret and Lucy” has been translated to Polish by Aleksandra Piatek (pronounced “Piontek”). Thank you Aleksandra!

Kiedyś w małej szczelinie między kamieniami muru mieszkały dwie jaszczurki. Nazywały się Margaret i Lucy. Lucy leżała na murze cały dzień, wygrzewając się na słońcu. Margaret większość czasu spędzała, polując na owady dla siebie i swoich dzieci. Czuła irytację, gdy widziała Lucy na murze.

„Jak możesz tak marnować czas! Gdybyś była porządną jaszczurką, zajmowałabyś się swoimi dziećmi. Co ty tam robisz cały dzień?” – zapytała. Oczy Lucy zalśniły, a ona odpowiedziała: „Zbieram energię. Widzisz, robię coś dla moich dzieci”.

„Widzę to inaczej” – burknęła Margaret. „I poza tym, nie zdziwię się, jeśli pewnego dnia jakiś myszołów albo jastrząb porwie cię z tego muru”. „Zobaczymy” – odparła Lucy, wyciągając się na słońcu.

Margaret wolała spędzać czas, ścigając mrówki. W ostatnich dniach wyglądała na wyczerpaną. Czasami jej życie było zagrożone: brakowało jej zwinności potrzebnej, aby uciec przed łasicą czy kotem.

Dzieci Lucy jednak stały się silne i szybkie, jak ich matka. Wkrótce łapały największe pająki, najszybsze biegnące żuki, a nawet ogromne ważki. Ich ulubionym zajęciem było jednak leżenie na murze i wyciąganie się w słońcu.

(From: Stefan Hammel: The Blade of Grass in the Desert, impress 2012)

The book is available in my Onlineshop.

Kind regards, Stefan